środa, 13 maja 2020

Słodka chwila

Jeśli zmagasz się sam ze sobą i na dodatek z całym światem, a przynajmniej takie masz wrażenie, to wiesz, jaką wartość mają te momenty, gdy czujesz, że jest naprawdę dobrze. Ja tak mam właśnie teraz. Gdzieś z tyłu głowy wciąż pamiętam o tym, co jest nie tak. Ale nie ma to teraz znaczenia.

Bo widzę progres.

Bo jest naprawdę dobrze.

W tej słodkiej chwili chcę tylko tańczyć, cieszyć się i radować. Wirować i całkowicie zanurzyć się w tym błogim uczuciu. Nic innego nie ma znaczenia. To taki moment, gdy czuję się dzika. Jakbym była tam, gdzie powinnam być. Głos ze środka się raduje. Jestem tak blisko mojej Prawdy. W tej słodkiej chwili świętuję, gratuluję sobie, doceniam się. Jestem z siebie dumna.

Triumfuję.

Przyszło mi takie zabawne wyobrażenie.

Jest ciepły, słoneczny dzień. Na niebie nie ma ani jednej chmurki. Jestem na polanie, gdzieniegdzie rosną drzewka. Zachwycam się kwiatkami, widzę białego motylka i pazia królowej. I wtedy słyszę trąbkę.

Turuuum Turuuuum. Idą trąbkarze, a za nimi dwóch chłopców gra na bębenkach. Tum tu tum.

Dalej ciągnie się gromada ludzi, którzy są przebrani, jakby właśnie uciekli ze średniowiecznego zamku. Kobiety niosą kwiaty. Wszyscy się cieszą i radują. Idą, tańczą i coś skandują.

Na początku nie słyszę. Już wiem. Wołają: Lunia, Lunia, Lunia.

Są tu i cieszą się razem ze mną moją słodką chwilą. Podchodzą do mnie, uśmiechają się, gratulują.

W końcu porywają mnie do tańca. Na polanie przygotowali wielkie ognisko. Trąbki i bębenki zostały zamienione przez bębny, dało się też słyszeć inne instrumenty.

W rytm muzyki i natury wirowaliśmy wokół ogniska. Dzień zamienił się w noc, a my w blasku gwiazd wciąż świętowaliśmy moją słodką chwilę.

Lunia

Jestem w trakcie opracowywania tego, co chciałabym tu umieszczać. Na pewno część postów będzie miało podobny charakter jak ten. Ale pracuję nad resztą. Wkrótce powinnam już ruszyć z czymś konkretnym. Ciekawa jestem, co na to powiecie :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz