Za Oczkiem jest ścieżka, która prowadzi do działek i zawraca lub biegnie dalej. Aż do tego momentu nie odważyłam się dalej podążać Drogą. Nie wiedziałam dokąd prowadzi, co mnie tam spotka.
Doszłam do działek, zauważyłam Magnolię, obawiałam się, że w tym roku je przegapię – ale otrzymałam kolejny prezent. Ta jedna mi wystarczy do następnego roku.
Zawróciłam.
Znowu przy Oczku. Co robić dalej? Wracać?
Nie. Jestem wolna.
I poczułam, że Dzika Droga mnie wzywa. Posłuchałam. Założyłam, że w którymś momencie się skończy albo zaprowadzi do jakiejś większej drogi. I zawrócę.
To cała ja. Uciekającą od nieznanego, niewychodząca ze swojej strefy komfortu. Bojąca się przekroczyć pewną granicę. Udomowiona. Grzeczna.
Gdzie ja się będę pchała na Dziką Drogą.
Ale to właśnie tam odnalazłam siebie.
W pewnej chwili wszystko przestało się liczyć. Po prostu szłam dalej. Wzdłuż Strumyka. Nieustannie mnie zachwycał, po jednej stronie gąszcz drzewek i krzaków, a po drugiej działki na wzgórzu.
A pośrodku Droga i on.
Zachwycało mnie to, jak biegnie, jak delikatnie skręca. Płynął i prowadził mnie, z jego towarzystwem mogłabym pójść wszędzie.
Mówi się, że nie liczy się cel sam w sobie, ale droga, która do niego prowadzi. I ja to poczułam, w pełni byłam w tym momencie, nie wiedziałam, dokąd idę, nie miałam więc oczekiwań. Dałam się ponieść chwili.
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam tak bardzo obecna. Tu i teraz.
I wtedy uświadomiłam sobie, że Droga gdzieś prowadzi.
Do mojego Dzikiego Miejsca.
A gdzie prowadzi Twoja Droga? Jaka ona jest? Jak to jest nią podążać?
Lunia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz